- Jestem troll - oznajmił. Potem umilkł na chwilę, po czym dodał od niechcenia: - Fol roi de ol roi.
Był olbrzymi. Jego głowa sięgała szczytu ceglanego łuku. Był też praktycznie przezroczysty: przez jego ciało dostrzegałemj| cegły i drzewa, przyciemnione, lecz widoczne. Zupełnie jakby wszystkie moje koszmary stały się ciałem. Miał wielkie, mocne zęby, mordercze szpony i silne, włochate dłonie. Jego długie włosy przypominały czuprynę jednego z małych plastikowych maszkaronów mojej siostry. Oczy miał wyłupiaste i był nagi. Je-go penis zwisał z gęstwiny splątanych włosów między nogami.
- Usłyszałem cię, Jack - szepnął, a jego głos przywodził na myśl wiatr. - Usłyszałem, jak tupiesz na moim moście, a teraz pożrę twoje życie.
Miałem zaledwie siedem lat. Był jednak dzień i nie pamiętam, abym się bał. Lepiej, by to dzieci stawały oko w oko z elementami bajek - są lepiej przygotowane na taką konfrontacje.
- Nie pożeraj mnie - powiedziałem do trolla. Miałem na sobie pasiastą, brązową koszulkę i brązowe sztruksy. Włosy też miałem brązowe. Brakowało mi zęba z przodu. Uczyłem się gwizdać między zębami, ale jak dotąd bez powodzenia.
- Zamierzam pożreć twoje życie, Jack - odparł troll. Spojrzałem mu prosto w twarz.
- Wkrótce na ścieżce zjawi się moja starsza siostra - skłamałem. - Będzie znacznie smaczniejsza niż ja Zjedz ją zamiast mnie. Troll powęszył w powietrzu i uśmiechnął się.
- Jesteś zupełnie sam - rzekł. - Na ścieżce nie ma niczego innego, absolutnie niczego. - Potem nachylił się i przesunął po moim ciele palcami, zupełnie jakby twarz musnęło mi stadko motyli, jakby dotykał jej ślepy człowiek. Troll powąchał palce i potrząsnął olbrzymią głową.; Ty w ogóle nie masz starszej siostry. Tylko młodszą, która dziś została u przyjaciółki.
- Potrafisz to stwierdzić po zapachu? - spytałem zdumiony.
- Trolle umieją wywęszyć tęczę. Trolle umieją wywęszyć gwiazdy - szepnął ze smutkiem. - Trolle czują woń snów, które śniłeś, nim jeszcze przyszedłeś na świat. Podejdź do mnie, a ja pożrę twoje życie.
- Mam w kieszeni szlachetne kamienie; poinformowałem trolla. - Weź je sobie. Spójrz. - Pokazałem mu znalezione wcześniej klejnoty z lawy.
- Żużel - oświadczył troll. - Porzucone odpady z parowców. Nie mają żadnej wartości.
Otworzył szeroko usta. Ostre zęby, oddech cuchnący pleśnią i wilgocią spod świata.
- Jem. Już.
Opis
sesja niezaliczona a ja rysuję.. masakra toruńska!
Neil Gaiman
Był olbrzymi. Jego głowa sięgała szczytu ceglanego łuku. Był też praktycznie przezroczysty: przez jego ciało dostrzegałemj| cegły i drzewa, przyciemnione, lecz widoczne. Zupełnie jakby wszystkie moje koszmary stały się ciałem. Miał wielkie, mocne zęby, mordercze szpony i silne, włochate dłonie. Jego długie włosy przypominały czuprynę jednego z małych plastikowych maszkaronów mojej siostry. Oczy miał wyłupiaste i był nagi. Je-go penis zwisał z gęstwiny splątanych włosów między nogami.
- Usłyszałem cię, Jack - szepnął, a jego głos przywodził na myśl wiatr. - Usłyszałem, jak tupiesz na moim moście, a teraz pożrę twoje życie.
Miałem zaledwie siedem lat. Był jednak dzień i nie pamiętam, abym się bał. Lepiej, by to dzieci stawały oko w oko z elementami bajek - są lepiej przygotowane na taką konfrontacje.
- Nie pożeraj mnie - powiedziałem do trolla. Miałem na sobie pasiastą, brązową koszulkę i brązowe sztruksy. Włosy też miałem brązowe. Brakowało mi zęba z przodu. Uczyłem się gwizdać między zębami, ale jak dotąd bez powodzenia.
- Zamierzam pożreć twoje życie, Jack - odparł troll. Spojrzałem mu prosto w twarz.
- Wkrótce na ścieżce zjawi się moja starsza siostra - skłamałem. - Będzie znacznie smaczniejsza niż ja Zjedz ją zamiast mnie. Troll powęszył w powietrzu i uśmiechnął się.
- Jesteś zupełnie sam - rzekł. - Na ścieżce nie ma niczego innego, absolutnie niczego. - Potem nachylił się i przesunął po moim ciele palcami, zupełnie jakby twarz musnęło mi stadko motyli, jakby dotykał jej ślepy człowiek. Troll powąchał palce i potrząsnął olbrzymią głową.; Ty w ogóle nie masz starszej siostry. Tylko młodszą, która dziś została u przyjaciółki.
- Potrafisz to stwierdzić po zapachu? - spytałem zdumiony.
- Trolle umieją wywęszyć tęczę. Trolle umieją wywęszyć gwiazdy - szepnął ze smutkiem. - Trolle czują woń snów, które śniłeś, nim jeszcze przyszedłeś na świat. Podejdź do mnie, a ja pożrę twoje życie.
- Mam w kieszeni szlachetne kamienie; poinformowałem trolla. - Weź je sobie. Spójrz. - Pokazałem mu znalezione wcześniej klejnoty z lawy.
- Żużel - oświadczył troll. - Porzucone odpady z parowców. Nie mają żadnej wartości.
Otworzył szeroko usta. Ostre zęby, oddech cuchnący pleśnią i wilgocią spod świata.
- Jem. Już.